Link Equity – co to jest i jak nie tracić mocy linków przez duplikaty URL?
Link Equity (często nazywane „mocą linków”) to wartość, jaką Twoja strona „dziedziczy” dzięki linkom – zarówno zewnętrznym (backlinkom), jak i wewnętrznym. W praktyce oznacza to, że linki prowadzące do konkretnego URL-a stają się sygnałem zaufania i ważności tej podstrony, a następnie ta „waga” może być dalej przekazywana przez linkowanie wewnętrzne na kolejne strony serwisu. Problem zaczyna się wtedy, gdy ta sama treść istnieje pod kilkoma adresami – bo wtedy ta sama pula linków zamiast wzmacniać jeden adres, rozlewa się na kilka wariantów, co nazywane jest potocznie rozcieńczaniem Link Equity.
- Link Equity – co wpływa na Link Equity?
- Link Equity – jak zarządzać, ustawiać i kontrolować przepływ mocy linków w WordPress?
- Wniosek: Link Equity
Jeżeli chcesz zrozumieć, dlaczego Duplicate Content potrafi obniżać widoczność nawet wtedy, gdy „nic nie kopiowałeś”, to Link Equity jest jednym z najprostszych i najbardziej praktycznych punktów zaczepienia. Czytaj dalej, bo pokażemy Ci mechanikę, typowe źródła strat w WordPressie i to, jak technicznie odzyskuje się kontrolę.
Link Equity – co wpływa na Link Equity?
Na Link Equity wpływa przede wszystkim to, dokąd dokładnie prowadzą linki. Brzmi banalnie, ale w WordPressie i sklepach WooCommerce bardzo łatwo doprowadzić do sytuacji, w której linki (zewnętrzne albo wewnętrzne) trafiają w kilka adresów opisujących tę samą stronę: raz w wersję z parametrem sortowania, raz w wersję bez parametrów, raz w adres z inną wersją domeny, a czasem w stary slug po zmianie struktury. Wtedy Google widzi kilka URL-i, które konkurują o bycie „tym właściwym”, a Ty tracisz prostą zależność: „linki wzmacniają jeden adres”.
Gdy występują duplikaty, linki, które powinny wzmacniać jedną stronę, dzielą się między kopie, przez co ich wpływ słabnie. To jest dokładnie ten scenariusz, w którym widzisz w narzędziach mnóstwo wariantów URL, a jednocześnie „moc” nie przekłada się na stabilne pozycje, bo sygnały nie zbiegają się w jednym miejscu. W praktyce najczęściej do rozlewania Link Equity prowadzą:
- warianty URL generowane przez parametry (np. sortowanie, filtrowanie),
- duplikacja domenowa (http/https, www/non-www),
- równoległe adresy po zmianie sluga bez pełnego przekierowania,
- kopiowanie treści między miejscami, gdzie linki zaczynają „wzmacniać kopię”, a nie źródło.
W jednym z materiałów pada też bardzo przyziemna konsekwencja: gdy wyszukiwarka uznaje kopie za nieistotne, linki prowadzące do tych kopii mogą zostać w praktyce zignorowane, bo system nie chce promować wariantów powtarzających to samo. To dobrze pokazuje, że problem nie jest „w teorii”, tylko w tym, gdzie ostatecznie ląduje sygnał.
Link Equity – jak zarządzać, ustawiać i kontrolować przepływ mocy linków w WordPress?
Link Equity nie ma suwaka, tak samo, jak Crawl Budget, o którym pisaliśmy wcześniej, w WordPressie. Zarządzasz nim pośrednio, robiąc jedną rzecz konsekwentnie: doprowadzasz do tego, żeby dla danej treści istniał jeden główny URL, a wszystkie sygnały były do niego kierowane. Poniżej znajdzesz zestaw technik, które w praktyce rozwiązują ten problem na poziomie architektury adresów: canonical, przekierowania 301 i świadome zarządzanie indeksacją.
- Pierwszy filar to canonical, czyli wskazanie preferowanego adresu wtedy, gdy warianty muszą istnieć (np. sortowanie lub parametry kampanii). W polskich materiałach jest to opisane bardzo konkretnie: dla adresu z parametrem canonical powinien wskazać wersję bazową, dzięki czemu „moc SEO nie jest rozpraszana”. W praktyce canonical jest Twoim sposobem na powiedzenie Google: „to jest wariant techniczny, ale ranking i sygnały mają zbierać się tutaj”.
- Drugi filar to przekierowania 301, które porządkują sytuacje, gdzie wariant nie powinien w ogóle funkcjonować jako osobny byt: różne wersje domeny, stare slugi, duplikaty wynikające z niespójnych adresów. Czyki wymuszenie jednej wersji domeny odbywa się na poziomie serwera i jest fundamentem eliminacji kopii. Z perspektywy Link Equity to moment, w którym przestajesz „rozlewać” sygnały po wielu adresach, bo każda próba wejścia w wariant kończy się na jednym, docelowym URL.
- Trzeci filar to kontrola indeksacji. Jeżeli masz strony techniczne, które istnieją dla użytkownika, ale nie wnoszą wartości w Google (np. wyniki wyszukiwania wewnętrznego, słabe tagi, niektóre archiwa), tow tym miejscu pojawia się zalecenie wykluczania ich dyrektywą noindex, a w dużych serwisach – ostrożne ograniczanie crawlowania parametrów. To również domyka temat Link Equity, bo sygnały nie trafiają w miejsca, które nie mają „prawa” być stronami rankingowymi.
Na koniec kontrola: jeżeli widzisz, że jedna treść ma kilka adresów w narzędziach typu GSC albo w logice wewnętrznego linkowania, to nie jest problem estetyki URL. To informacja, że Link Equity może się dzielić, a Ty powinieneś sprowadzić sygnały do jednego punktu przez canonical i 301, zamiast liczyć, że Google „sam wybierze najlepiej”.
Wniosek: Link Equity
Link Equity działa najlepiej wtedy, gdy strona jest technicznie uporządkowana: jeden standard domeny, jeden adres dla treści, a warianty są jasno opisane canonicalem lub zawijane przekierowaniem 301. Gdy dopuścisz duplikaty URL, linki – zamiast budować jeden mocny adres – rozchodzą się między kopie, co, jak wspomnieliśmy na początku, nazywamy wprost rozcieńczaniem Link Equity.
I tutaj pojawia się rzecz, którą wiele osób pomija: takie porządki (301, nagłówki, reguły, canonicale) wymagają stabilnej infrastruktury, bo serwer musi szybko i przewidywalnie obsługiwać przekierowania oraz nagłówki, szczególnie w WordPressie, gdzie warianty URL potrafią mnożyć się przez wtyczki i taksonomie.
- Jeżeli chcesz to uporządkować bez walki z wydajnością, zarejestruj superszybki i niezawodny hosting dla swojej witryny w SEOHOST.
Otrzymasz u nas darmową migrację stron WWW, darmowe certyfikaty SSL i sensowne wsparcie techniczne, a ceny zaczynają się od 37,00 zł netto / rok (odnowienie 97,00 zł netto / rok), co w praktyce jest najtańszym sposobem, żeby techniczne SEO nie było hamowane przez serwer.