Uptime: 99.892%
Strony WWW:
Nowe strony WWW dzisiaj:
W SEOHOST Użytkownik jest zawsze na pierwszym miejscu! Czytaj więcej Z SEOHOST korzysta już ponad 90 000 Użytkowników! Czytaj więcej Jak Polacy marnują 164 miliony rocznie! Czytaj więcej Pierwszy taki film na YouTube od SEOHOST! Czytaj więcej Pełna transparencja: uptime naszej infrastruktury Czytaj więcej Wywiad z naszym CEO na bezprawnik.pl Czytaj więcej SEOHOST.pl zdobywa 2 miejsce w rankingu NASK. Czytaj więcej Uwaga: kolejna próba phishingu! Czytaj więcej Dlaczego warto migrować do SEOHOST? Czytaj więcej
Redakcja SEOHOST.pl
Redakcja SEOHOST.pl
01 Lutego 2026
5 minut

Link Equity – co to jest i jak nie tracić mocy linków przez duplikaty URL?

Link Equity (często nazywane „mocą linków”) to wartość, jaką Twoja strona „dziedziczy” dzięki linkom – zarówno zewnętrznym (backlinkom), jak i wewnętrznym. W praktyce oznacza to, że linki prowadzące do konkretnego URL-a stają się sygnałem zaufania i ważności tej podstrony, a następnie ta „waga” może być dalej przekazywana przez linkowanie wewnętrzne na kolejne strony serwisu. Problem zaczyna się wtedy, gdy ta sama treść istnieje pod kilkoma adresami – bo wtedy ta sama pula linków zamiast wzmacniać jeden adres, rozlewa się na kilka wariantów, co nazywane jest potocznie rozcieńczaniem Link Equity.

Jeżeli chcesz zrozumieć, dlaczego Duplicate Content potrafi obniżać widoczność nawet wtedy, gdy „nic nie kopiowałeś”, to Link Equity jest jednym z najprostszych i najbardziej praktycznych punktów zaczepienia. Czytaj dalej, bo pokażemy Ci mechanikę, typowe źródła strat w WordPressie i to, jak technicznie odzyskuje się kontrolę.

Na Link Equity wpływa przede wszystkim to, dokąd dokładnie prowadzą linki. Brzmi banalnie, ale w WordPressie i sklepach WooCommerce bardzo łatwo doprowadzić do sytuacji, w której linki (zewnętrzne albo wewnętrzne) trafiają w kilka adresów opisujących tę samą stronę: raz w wersję z parametrem sortowania, raz w wersję bez parametrów, raz w adres z inną wersją domeny, a czasem w stary slug po zmianie struktury. Wtedy Google widzi kilka URL-i, które konkurują o bycie „tym właściwym”, a Ty tracisz prostą zależność: „linki wzmacniają jeden adres”.

Gdy występują duplikaty, linki, które powinny wzmacniać jedną stronę, dzielą się między kopie, przez co ich wpływ słabnie. To jest dokładnie ten scenariusz, w którym widzisz w narzędziach mnóstwo wariantów URL, a jednocześnie „moc” nie przekłada się na stabilne pozycje, bo sygnały nie zbiegają się w jednym miejscu. W praktyce najczęściej do rozlewania Link Equity prowadzą:

  • warianty URL generowane przez parametry (np. sortowanie, filtrowanie),
  • duplikacja domenowa (http/https, www/non-www),
  • równoległe adresy po zmianie sluga bez pełnego przekierowania,
  • kopiowanie treści między miejscami, gdzie linki zaczynają „wzmacniać kopię”, a nie źródło.

W jednym z materiałów pada też bardzo przyziemna konsekwencja: gdy wyszukiwarka uznaje kopie za nieistotne, linki prowadzące do tych kopii mogą zostać w praktyce zignorowane, bo system nie chce promować wariantów powtarzających to samo. To dobrze pokazuje, że problem nie jest „w teorii”, tylko w tym, gdzie ostatecznie ląduje sygnał.

Link Equity – jak zarządzać, ustawiać i kontrolować przepływ mocy linków w WordPress?

Link Equity nie ma suwaka, tak samo, jak Crawl Budget, o którym pisaliśmy wcześniej, w WordPressie. Zarządzasz nim pośrednio, robiąc jedną rzecz konsekwentnie: doprowadzasz do tego, żeby dla danej treści istniał jeden główny URL, a wszystkie sygnały były do niego kierowane. Poniżej znajdzesz zestaw technik, które w praktyce rozwiązują ten problem na poziomie architektury adresów: canonical, przekierowania 301 i świadome zarządzanie indeksacją.

  • Pierwszy filar to canonical, czyli wskazanie preferowanego adresu wtedy, gdy warianty muszą istnieć (np. sortowanie lub parametry kampanii). W polskich materiałach jest to opisane bardzo konkretnie: dla adresu z parametrem canonical powinien wskazać wersję bazową, dzięki czemu „moc SEO nie jest rozpraszana”. W praktyce canonical jest Twoim sposobem na powiedzenie Google: „to jest wariant techniczny, ale ranking i sygnały mają zbierać się tutaj”.
  • Drugi filar to przekierowania 301, które porządkują sytuacje, gdzie wariant nie powinien w ogóle funkcjonować jako osobny byt: różne wersje domeny, stare slugi, duplikaty wynikające z niespójnych adresów. Czyki wymuszenie jednej wersji domeny odbywa się na poziomie serwera i jest fundamentem eliminacji kopii. Z perspektywy Link Equity to moment, w którym przestajesz „rozlewać” sygnały po wielu adresach, bo każda próba wejścia w wariant kończy się na jednym, docelowym URL.
  • Trzeci filar to kontrola indeksacji. Jeżeli masz strony techniczne, które istnieją dla użytkownika, ale nie wnoszą wartości w Google (np. wyniki wyszukiwania wewnętrznego, słabe tagi, niektóre archiwa), tow tym miejscu pojawia się zalecenie wykluczania ich dyrektywą noindex, a w dużych serwisach – ostrożne ograniczanie crawlowania parametrów. To również domyka temat Link Equity, bo sygnały nie trafiają w miejsca, które nie mają „prawa” być stronami rankingowymi.

Na koniec kontrola: jeżeli widzisz, że jedna treść ma kilka adresów w narzędziach typu GSC albo w logice wewnętrznego linkowania, to nie jest problem estetyki URL. To informacja, że Link Equity może się dzielić, a Ty powinieneś sprowadzić sygnały do jednego punktu przez canonical i 301, zamiast liczyć, że Google „sam wybierze najlepiej”.

Link Equity działa najlepiej wtedy, gdy strona jest technicznie uporządkowana: jeden standard domeny, jeden adres dla treści, a warianty są jasno opisane canonicalem lub zawijane przekierowaniem 301. Gdy dopuścisz duplikaty URL, linki – zamiast budować jeden mocny adres – rozchodzą się między kopie, co, jak wspomnieliśmy na początku, nazywamy wprost rozcieńczaniem Link Equity.

I tutaj pojawia się rzecz, którą wiele osób pomija: takie porządki (301, nagłówki, reguły, canonicale) wymagają stabilnej infrastruktury, bo serwer musi szybko i przewidywalnie obsługiwać przekierowania oraz nagłówki, szczególnie w WordPressie, gdzie warianty URL potrafią mnożyć się przez wtyczki i taksonomie.

Otrzymasz u nas darmową migrację stron WWW, darmowe certyfikaty SSL i sensowne wsparcie techniczne, a ceny zaczynają się od 37,00 zł netto / rok (odnowienie 97,00 zł netto / rok), co w praktyce jest najtańszym sposobem, żeby techniczne SEO nie było hamowane przez serwer.

Czy udało Ci się rozwiązać problem?
Nie znalazłeś odpowiedzi na swoje pytanie?