Uptime: 99.892%
Strony WWW:
Nowe strony WWW dzisiaj:
W SEOHOST Użytkownik jest zawsze na pierwszym miejscu! Czytaj więcej Z SEOHOST korzysta już ponad 90 000 Użytkowników! Czytaj więcej Jak Polacy marnują 164 miliony rocznie! Czytaj więcej Pierwszy taki film na YouTube od SEOHOST! Czytaj więcej Pełna transparencja: uptime naszej infrastruktury Czytaj więcej Wywiad z naszym CEO na bezprawnik.pl Czytaj więcej SEOHOST.pl zdobywa 2 miejsce w rankingu NASK. Czytaj więcej Uwaga: kolejna próba phishingu! Czytaj więcej Dlaczego warto migrować do SEOHOST? Czytaj więcej
Redakcja SEOHOST.pl
Redakcja SEOHOST.pl
04 Stycznia 2026
8 minut

Najczęstsze błędy nowych użytkowników hostingu

Masz domenę, masz hosting, w panelu wszystko wygląda „prosto”, więc naturalnie chcesz od razu działać: postawić stronę, założyć skrzynkę, wrzucić pliki, zainstalować WordPress i zamknąć temat. I niestety, w tym momencie najłatwiej popełnić błędy, które zablokują Cię: gdy robisz migrację, gdy pojawia się większy ruch, gdy musisz coś szybko przywrócić z kopii, gdy klient naciska. W tym artykule skupimy się na pięciu obszarach, które najczęściej widzimy u nowych użytkowników hostingu współdzielonego i VPS-ów. To tzw. zasady higieny, które uporządkują Ci środowisko pracy.

Obsługa hostingu obejmuje wiele obszarów, ale duża część z nich zależna jest od tego, co na tym hostingu robimy. Jeśli koncentrujemy się na kontach e-mail, musimy dbać o nie, o nazwy, przekierowania, aliasy, hasła. Gdy przechodzimy do stron WWW, kopie zapasowe, katalogi, itp. Gdy uruchamiamy aplikacje webowe, oprogramowanie serwera, limity, itp. Ten artykuł nie wyczerpuje tematu, jak unikać błędów. Staramy się zwrócić uwagę, na kilka wciąż powtarzających się problemów.

Zła konfiguracja domeny i brak przekierowań

Ten błąd jest podstępny, bo w pierwszej chwili wygląda jak detal. Wpisujesz domenę, strona się otwiera, więc temat zamknięty. Nie oznacz to jednak, że jest poprawnie skonfigurowana. Bardzo często nowy użytkownik kończy z kilkoma wersjami tego samego adresu, które żyją równolegle: raz http://, raz https://, raz z www, raz bez, a czasem jeszcze dochodzi wariant z podkatalogiem, bo CMS był instalowany w /wordpress/

W praktyce daje to mieszankę problemów, które potrafią męczyć: duplikacja adresów w indeksie, pętle przekierowań, przypadkowe przełączanie wersji strony, ostrzeżenia o niezabezpieczonym połączeniu, błędy sesji w CMS, dziwne zachowanie ciasteczek.

Jeśli chcesz mieć spokój później, to przyjmij jedną prostą zasadę: wybierasz jeden, docelowy adres strony i konsekwentnie kierujesz na niego cały ruch. Jedna wersja ma być tą prawdziwą, reszta ma do niej prowadzić przekierowaniem 301. Bez wyjątków.

  • SSL od samego początku: jeżeli postawisz CMS na HTTP, a potem będziesz go przepinać na HTTPS, to prawie zawsze zostawisz po drodze ślady w aplikacji: mieszane zasoby, stare linki, nieaktualne adresy w bazie danych, wtyczki pamiętające poprzednią konfigurację.

  • Przekierowania ustawione w jednym miejscu: Bardzo częsty grzech to dublowanie przekierowań: coś dodasz w panelu, coś w .htaccess, coś w CMS, czasem jeszcze CDN robi swoje. W efekcie uzyskujesz tzw. pętle, łańcuchy przekierowań, błędy ERR_TOO_MANY_REDIRECTS.

  • Podkatalogi i mapowanie domen. Jeśli masz w jednym katalogu kilka projektów i zaczynasz kierować domeny na podfoldery, to w pewnym momencie wszystko zaczyna się mieszać: uprawnienia, backupy, reguły serwera, cache, a nawet zwykła praca na plikach.

  • Separacja serwisów. Strona główna, sklep, landing, staging/test — to nie powinny być losowe foldery. Im szybciej to rozdzielisz, tym mniej bólu później.

Nie chodzi o perfekcję. Nie chodzi też o trudne konfiguracje. Chodzi o to, żebyś po pół roku wiedział, gdzie jest co i dlaczego. Hosting nie wybacza niekonsekwencji. Instalujesz WordPress? Utwórz mu dedykowany katalog, przekieruj domenę, od razu aktywuj SSL, upewnij się, że w WordPress masz https:// i po wpisaniu adresu, nic nie zmienia się w pasku URL. W dużym uproszczeniu.

Instalowanie CMS-a bez zabezpieczeń startowych

Nowy użytkownik hostingu bardzo często myśli tak: „postawię WordPressa, potem go zabezpieczę”. Tylko że Internet nie czeka na „potem”. Wprawdzie SSL nie jest zawsze elementem niezbędnym i nie uchroni on Twojej strony przed próbą, np. złamania hasła do panelu admina, ale mimo to, zabezpiecza w pewnym obszarze stronę. A do tego nieaktywowany, wywołany później, może spowodować, że dodasz sobie pracy przy poprawianiu adresu z http na https i naprawianiu linków wewnątrz witryny (na szczęście są takie narzędzia jak Better Search Replace)

Minimum, które robimy zawsze, gdy stawiamy CMS klientowi (i które polecamy Ci wdrożyć od razu), to kilka ruchów:

  • SSL i poprawne ustawienie adresu strony w CMS (żeby od początku było https://),
  • mocna autoryzacja do panelu: silne hasło, najlepiej 2FA, sensowny login (nie „admin”),
  • ograniczenie prób logowania / ochrona przed brute force,
  • aktualizacje od startu i usuwanie tego, czego nie używasz (wtyczki i motywy też są powierzchnią ataku),
  • sensowne role użytkowników i dostęp tylko tam, gdzie trzeba.

Dodatkowo, jeśli strona dopiero powstaje, nie wystawiaj jej jako „półproduktu” do indeksowania. Lepiej, żeby była w trybie budowy i nie mieszała Ci w SEO, niż żeby potem zostały po niej ślady w indeksie i narzędziach. Podczas instalacji możesz wyłączyć indeksowanie strony WWW a potem ręcznie aktywować.

Ignorowanie limitów hostingu

Największa pułapka hostingu współdzielonego polega na tym, że wielu dostawców pokazuje „nielimitowany dysk” albo „dużo GB” i podświadomie uznajesz, że zasobów jest dużo. Tymczasem w prawdziwym życiu o stabilności decydują limity, których nie widać na reklamie: CPU, RAM, liczba procesów, jednoczesne wejścia, zapytania do bazy, limit maili, a bardzo często również inody, czyli liczba plików. To tzw. parametry bezpieczeństwa.

To ma znaczenie szczególnie wtedy, gdy robisz rzeczy, które generują mnóstwo działań: cache, miniatury obrazów, logi, backupy, skrzynki mailowe z tysiącami wiadomości, albo sklep, który zapisuje różne stany i pliki tymczasowe.

Objawy rzadko są jednoznaczne. Czasem widzisz spowolnienie, czasem 503, czasem strona po prostu nie działa. A potem okazuje się, że serwer dobił do limitu procesów, albo backup uruchamiany w złym momencie podbija zużycie CPU i powoduje błędu na stronie w kluczowych momentach (najcześciej widać to w ecommerce)

Dwie zasady, które rozwiązują większość problemów z limitami:

  • Zaglądaj w zużycie zasobów: regularnie monitoruj ruch i wykorzystanie serwera. Trend wzrostowy to sygnał, że coś rośnie (cache, logi, poczta, ruch, wtyczki).
  • Nie używaj hostingu jak dysku na wszystko. Hosting WWW jest do utrzymania serwisu, nie do archiwizowania zdjęć, paczek ZIP i kopii, które powinny żyć w innym miejscu.

Chaos w plikach i strukturze katalogów

Jeżeli mielibyśmy wskazać jeden błąd, który mści się najbardziej przy awarii i migracji, to byłby właśnie ten. Kiedy wszystko jest pomieszane, nie da się działać szybko. Zamiast naprawiać problem, najpierw musisz zrozumieć środowisko. A jeśli Ty go nie rozumiesz, to wyobraź sobie człowieka z supportu albo administratora, który ma Ci pomóc, ale widzi trzy wersje strony, pięć kopii „finalnych” i pliki wrzucane do katalogu publicznego jak do kosza.

Klasyczne grzechy początkujących:

  • wrzucanie plików i katalogów bez nazewnictwa i struktury,
  • trzymanie starych instalacji obok nowych, na wszelki wypadek lub jako kopia do backupu,
  • mieszanie kilku serwisów w jednym katalogu,
  • trzymanie backupów w katalogu publicznym (np. public_html).

Ten ostatni punkt jest szczególnie ważny, bo backup to często komplet danych: pliki + baza. Jeśli leży w miejscu, które jest dostępne z internetu, to ryzykujesz, że ktoś go pobierze. Nie musisz być „celem”, wystarczy automat, który skanuje popularne nazwy typu backup.zip, site.tar.gz, wordpress-backup.sql.

Porządek na hostingu ma być czytelny. Najlepiej taki, żebyś za pół roku po wejściu na FTP od razu wiedział, gdzie jest produkcja, gdzie staging, gdzie logi, a gdzie archiwa — i żebyś nie musiał tego tłumaczyć sobie samemu po nocach.

Brak optymalizacji strony po przeniesieniu na serwer

Jest moment, w którym większość ludzi przestaje myśleć: strona działa, więc „gotowe”. A to jest dopiero połowa roboty. Po migracji lub po pierwszym wdrożeniu środowisko trzeba dostroić, bo serwer to nie jest neutralne tło. Różne wersje PHP, różne limity, inne moduły, inne ustawienia cache, inna konfiguracja bazy — i nagle to, co działało na jednym hostingu, na drugim niby działa, ale gorzej, wolniej, albo zaczyna sypać błędami przy większym obciążeniu.

Najczęstsze zaniedbania po przeniesieniu:

  • brak sprawdzenia wersji PHP i kompatybilności wtyczek,

  • brak podstawowej konfiguracji cache i kompresji,

  • pozostawione błędne ścieżki do zasobów (mieszany http/https),

  • nieprzejrzane przekierowania i 404 po zmianie struktury,

  • brak weryfikacji, czy serwer nie blokuje czegoś, co powinno działać (np. REST API w WP, cron, wysyłka maili).

Nie musisz robić z tego dużego audytu. Wystarczy krótki przegląd: czy adresy są spójne, czy wydajność jest sensowna (zobacz, jak sprawdzić prędkość WordPress), czy nie ma oczywistych błędów, czy cache nie robi bałaganu, czy logi nie pokazują błędów. To jest ten moment, w którym naprawiasz drobne rzeczy, zanim urosną do skali problemu.

Najczęstsze błędy nowych użytkowników hostingu: podsumowanie

Ten artykuł nie wyczerpuje temat błędów, jakie możesz popełnić, pierwszy raz uruchamiając stronę WWW. Natomiast są one dość istotne, aby dobrze zacząć temat budowania strony internetowej i prowadzić ją, bez większych i zbędnych przygód. Natomiast sam Hosting to nie jest trudny temat — dopóki jest prosty. A prosty jest tylko na początku. Dlatego dokładnie na początku warto zrobić kilka rzeczy porządnie: ustawić domenę i przekierowania, postawić CMS od razu na SSL i zabezpieczyć panel, pilnować limitów, zawsze, nie robić śmietnika w katalogach, a po przeniesieniu dopiąć optymalizację i kontrolę podstaw.

To są małe kroki, które w hostingu działają jak w życiu: albo budują stabilny nawyk, albo budują dług technologiczny, który kiedyś przyjdzie po swoje. Obsługa administracyjna stron WWW może pochłonąć dodatkowe środki z budżetu, a będą one rosły, im serwis WWW będzie się rozrastał.

Oczywiście, możemy iść krok dalej i pomyśleć także o porządku w strukturach kont e-mail, o automatycznych kopiach zapasowych do backupu CMS, o autoryzacji dwustopniowej w samym panelu klienta, o dbaniu o aktualne dane abonenta i dane kontaktowe (czy do transferu domen, czy do wystawiania faktur). Dlatego, jeśli masz pytania, o to, jak rozpocząć pracę na hostingu, jak przygotować się na rozwój serwisu i portfolio usług, zapraszamy do kontaktu z nami.

Czy udało Ci się rozwiązać problem?
Nie znalazłeś odpowiedzi na swoje pytanie?